Aktualizacje 2016 - Moc Modlitwy

Idź do spisu treści

Menu główne

Aktualizacje 2016

 

RÓŻAŃCOWA CHORĄGIEW
NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY


<<odsłuchaj>>


Administrator portalu Moc Modlitwy serdecznie zaprasza do wspólnej modlitwy Różańcowej w dniu 24.05.2017 r. -
Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych (środa) o 20:30 lub też innej godzinie według własnych możliwości. Modlimy się całą część Różańca Świętego, według własnego wyboru, przed wystawionym Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie (przez Internet na żywo) lub w kościele, jeśli ktoś ma taką możliwość. Niech to będzie ufna modlitwa serca. Przed Najświętszym Sakramentem tylko na kolanach. Pamiętajcie o tym!


Intencja: we wszystkich intencjach Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych

zapisy tutaj


SERDECZNE BÓG ZAPŁAĆ ZA WSPÓLNĄ MODLITWĘ!


PROŚBA O MODLITWĘ I/LUB POST

Proszę o modlitwę za tych, którzy będą umierać w tym roku nagle, niespodziewanie w kataklizmach, zamachach terrorystycznych, wojnach
oraz w skutek aborcji, eutanazji, in vitro. Za tych, którzy będą mordowani za wiarę w Jezusa Chrystusa o łaskę zbawienia dla nich wszystkich.


NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
23.04.2017
CZYTAJ


Bł. Maria Magdalena Martinengo (1687-1737) Klaryska Kapucynka (Włochy)

15 ukrytych Mąk-Tortur Pana Jezusa w lochu (ciemnica)
JEZUS: "Żydzi uważali Mnie za największego złoczyńcę i znęcali się nade Mną w następujący sposób:


1. Powiązali liną nogi i ciągnęli Mnie po kamiennych schodach do lochu. Wrzucili Mnie do cuchnącej ciemnicy pełnej nieczystości.
2. Zdarli ze Mnie szaty i kłuli Mnie żelaznymi szpikulcami.
3. Związanego sznurami ciągnęli po ziemi, rzucając od ściany do ściany.
4. Zawiesili Mnie na belce, a luźnym węźle, który się rozwiązał i spadłem na ziemię. Tą torturą rozbity płakałem krwawymi łzami.
5. Przywiązali Mnie do słupa i ranili Moje Ciało na różne sposoby. Rzucali we Mnie kamienie i przypalali rozżarzonymi węglami i pochodniami.
6. Przebijali mnie szydłami, szpikulcami, włóczniami, rozrywali mi skórę i ciało.
7. Przywiązanemu do słupa podsuwali pod bose nogi kawałki rozżarzonego żelaza.
8. Na głowę wgnietli Mi żelazną obręcz i oczy zawiązali Mi brudną szmatą.
9. Posadzili Mnie na siedzenie pokryte gwoździami, które wyryły na Moim Ciele głębokie dziury.
10. Na Moje Ciało wyleli rozpalony ołów i żywicę, potem gnietli Mnie na stołku pełnym gwoździ, które coraz głębiej wbijały się w Moje Ciało.
11. Na Moje poniżenie i udrękę, na miejsce wyrwanej brody powtykali druty.
12. Rzucili Mnie na belkę i przywiązali Mnie do niej tak ciasno, że zupełnie nie mogłem oddychać.
13. Gdy tak leżałem na ziemi, deptali po Mnie, a jeden z nich stawiając nogę na Mojej piersi, przebił Mi cierniem język.
14. Do ust wlali mi najohydniejsze wydzieliny i obsypali najohydniejszymi zniewagami.
15. Związawszy Mi na plecach ręce, rózgami wypędzili Mnie z więzienia.


Te moje ukryte cierpienia ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzechy ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają je przy spowiedzi. Córko moja, pragnę, abyś te Moje 15 ukrytych Tortur dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono. Każdy, kto codziennie jedną tych tortur z miłością ofiaruje i gorliwie odmówi następującą modlitwę, otrzyma nagrodę w dzień Sądu.


Modlitwa

Panie mój i Boże, pragnę stale czcić Twoje nieznane 15 tortur i Twoją Przenajdroższą Krew tam przelaną. Ile ziaren piasku na ziemi, ziaren zboża na polach, źdźbeł trawy na łąkach, liści na drzewach, kwiatów w ogrodach, gwiazd na niebie i stworzeń na ziemi, tylekroć tysięcy razy bądź uwielbiony, pochwalony i uczczony mój Panie Jezu, miłości najgodniejszy.

Niech tyle tysięcy razy Najświętsza Maryja Panna, chwalebne Chóry Aniołów i wszyscy Święci, czczą Ciebie, Twoje Serce Przenajświętsze, Twoją Krew Najdroższą, Twoją ofiarę za ludzkość i Twój Przenajświętszy Sakrament. Chwałę, cześć i uwielbienie niech oddadzą Ci wszyscy ludzie i teraz i na wieki. Tyleż razy o mój Jezu, pragnę Ci dziękować, składać cześć i uwielbienie, na wynagrodzone Ci za wszystkie przez Ciebie doznane zniewagi i chcę do Ciebie należeć ciałem i duszą.


Tyleż razy żałuję za moje grzechy. Przepraszam Ciebie o mój Jezu, Panie i Boże mój i proszę o przebaczenie i miłosierdzie nad nami. Twoje nieskończone zasługi ofiaruję Ojcu Przedwiecznemu na wynagrodzenie za moje grzechy i za kary zasłużone przeze mnie. Mocno postanawiam zmienić moje życie i proszę o Panie, aby ostatnia godzina mojego życia, moich najbliższych, oraz wszystkich grzeszników całego świata, była pełna szczęśliwego pokoju.Proszę także o uwolnienie dusz czyśćcowych, tych mi najbliższych, jak i wszystkich w czyśćcu cierpiących.To miłosne uwielbienie i wynagrodzenie ponawiać pragnę każdej godziny dnia i nocy, aż do ostatniej chwili mojego życia. Proszę Cię mój Najukochańszy Jezu, byś to moje szczere pragnienie w Niebie zatwierdził i nie pozwól, aby ani ludzie, ani szatan w tym mi nie przeszkodził. Amen. "
Przepuść nam, Panie; Wysłuchaj nas, Panie; Zmiłuj się nad nami!

Msza Święta Trydencka zwana często Mszą Świętą Piusa V
Drodzy Kapłani wracajcie do tradycji Świętgo Kościoła Rzymsko-Katolickiego!
Jeśli obraz w poniższym okienku nie wyświetla się proszę kliknąć tutaj:
https://youtu.be/jZjVWQSNnqE


List w obronie wystawy "Stop dewiacji" w Kielcach!

warto podpisać


Życzę wszystkim radosnych, rodzinnych i spokojnych
Świąt Bożego Narodzenia
przepełnionych miłością i nadzieją.
Aby Dzieciątko Jezus napełniło was pokojem,
miłością i wiarą w drodze do wiecznej ojczyzny.
W Nowym 2017 Roku wielu łask Bożych,
zaufania Jezusowi i Maryi oraz podążania drogą,
którą wyznaczył nam Bóg w Trójcy Świętej Jedyny.


Administrator


MARIA VALTORTA - POEMAT BOGA-CZŁOWIEKA

47. NARODZINY JEZUSA, NASZEGO PANA
(por. Łk 1,6-7)
Napisane 6 czerwca 1944. A, 2739-2752
Nadal widzę wnętrze tej nędznej kamiennej groty, w której – dzieląc los ze zwierzętami –
znaleźli schronienie Maryja i Józef.
Mały ogień drzemie, podobnie jak jego stróż. Maryja powoli unosi głowę z posłania i patrzy.
Widząc, że Józef ma głowę zwieszoną na piersi, jakby rozmyślał, sądzi, że zmęczenie wzięło górę nad
chęcią czuwania. Uśmiecha się dobrotliwie i – czyniąc mniej szelestu niż mógłby to zrobić motyl
sfruwający na różę – siada, a potem klęka. Z promiennym uśmiechem na twarzy modli się. Ramiona
ma otwarte, prawie rozkrzyżowane, wyciągnięte w przód, a dłonie – odwrócone ku górze. Trwa tak,
bez żadnych oznak zmęczenia uciążliwą pozycją. Potem chyli się w ukłonie, dotykając twarzą siana.
Pozostaje w tej postawie, zatopiona w żarliwej modlitwie. Modli się długo.
Józef się budzi. Widzi dogasające ognisko i pogrążoną prawie w ciemnościach stajnię. Rzuca
garść chrustu i ogień rozbłyska. Dorzuca grubszych gałązek, potem wybiera jeszcze większe, bo ziąb
jest dotkliwy. Chłód pogodnej grudniowej nocy wnika zewsząd w ruiny. Biedny Józef siedzi tak blisko
drzwi – jeśli można tak nazwać zatkaną jego płaszczem dziurę – że musi być zlodowaciały. Przybliża
ręce do ognia, potem rozwiązuje sandały i zbliża do niego również stopy. Rozgrzewa się. Gdy płomień
się wznieca i rozjaśnia otoczenie, odwraca się, ale nic nie widzi. Nie dostrzega już nawet jasnego
pasma, utworzonego przez biały welon, który przedtem znaczył jasną linię na ciemnym sianie. Wstaje
więc i ostrożnie zbliża się do posłania.
«Nie śpisz, Maryjo?» pyta.
Musi zapytać trzy razy, zanim Maryja uświadamia to sobie i odpowiada: «Modlę się.»
«Czy Ci czegoś potrzeba?»
«Nie, Józefie.»
«Spróbuj zasnąć na chwilę... wypocząć przynajmniej.»
«Spróbuję. Ale modlitwa Mnie nie męczy.»
«Żegnaj, Maryjo.»
«Żegnaj, Józefie.»
Maryja wraca do poprzedniej pozycji. Józef zaś, by nie ulec znów pokusie snu, klęka koło
ognia i też modli się, zakrywając twarz rękoma. Odejmuje je tylko po to, by podsycać ogień, i znów
wraca do żarliwej modlitwy. Poza trzaskaniem palącego się drewna i tupaniem osła, który od czasu do
czasu wali kopytem w klepisko, nic nie słychać.
Odrobina księżycowego światła wciska się przez otwór w powale. Wygląda jak ostrze z
niematerialnego srebra, które zbliża się, szukając Maryi. W miarę jak księżyc wschodzi wyżej na
niebie, promień stopniowo się wydłuża, aż wreszcie dosięga Jej. Oto pada na głowę Modlącej się.
Otacza Ją aureolą bieli.
Maryja unosi głowę, jakby wezwana wołaniem z wysoka, i znowu klęka. O, jak tu jest
pięknie! Podnosi głowę, która wydaje się jaśnieć białym księżycowym światłem. Przemienia Ją
nieziemski uśmiech. Co widzi? Co słyszy? Czego doświadcza? Tylko Ona sama mogłaby
odpowiedzieć na pytanie, co widzi, co słyszy i odczuwa w jaśniejącej godzinie Swego Macierzyństwa.
Ja zauważam tylko to, że otaczający Ją blask ciągle wzrasta, wzrasta i wzrasta. Sprawia wrażenie, że
zstępuje z Nieba, wydaje się wypływać z nędznego otoczenia, ale nade wszystko zdaje się wydobywać
z Niej samej.
Jej ciemnolazurowa suknia wydaje się teraz łagodnym błękitem niezapominajek, a dłonie i
twarz zdają się niebieskawe, jakby były umieszczone w świetle olbrzymiego, bladego szafiru. Ta
barwa – aczkolwiek mniej intensywna – przypomina mi kolor, jaki widuję w widzeniach
przedstawiających święty Raj. Zauważałam ją w widzeniu związanym z przybyciem Magów. [Teraz
światło to] rozlewa się coraz bardziej na przedmioty i suknię, oczyszcza je i sprawia, że błyszczą.
Poświata coraz bardziej wydobywa się z ciała Maryi, wchłaniającego promienie księżyca.
Wydaje się, że to Ona przyciąga ku Sobie to światło, mogące pochodzić tylko z Nieba. Teraz Maryja
jest Tą, która posiada Światłość; jest Tą, która ma dać światu Światło. To uszczęśliwiające,
nieogarnione, niezmierzone, wieczne, boskie Światło, które właśnie ma być dane, zapowiada się
brzaskiem, jutrzenką, chórem atomów światła. I światło to wzrasta, wzmaga się jak przypływ, wznosi
się coraz bardziej jak kadzidło i spływa jak fala, ściele się niczym welon...
Sklepienie pełne pęknięć, pajęczyn i wystających gruzów, które tylko dzięki jakiemuś cudowi
statyki nie ulegają zawaleniu, to sklepienie dotychczas czarne, zakopcone i odrażające wydaje się
75
sufitem królewskiej komnaty. Każdy kamień to bryła srebra. Każda szczelina jest błyskiem opalu.
Każda pajęczyna [wygląda jak] drogocenny baldachim tkany srebrem i diamentami. Wielka
jaszczurka śpiąca między dwoma głazami wygląda jak zapomniany tam przez królową szmaragdowy
naszyjnik. Grono śpiących nietoperzy to cenny kandelabr z onyksu. Zwisające z wyższych jaseł siano
to już nie trawa, lecz nici z czystego srebra, drżące w powietrzu z wdziękiem rozwianych włosów.
Stojący niżej żłób z ciemnego drewna, wygląda jak bryła oksydowanego srebra. Ściany
pokrywa brokat, na którym jasność jedwabiu znika pod haftem ozdobionym wystającymi perłami. A
czymże jest teraz klepisko? To oświetlony białym światłem kryształ. Występy zdają się różami ze
światła, rzuconymi na znak hołdu na ziemię. A dziury to kryształowe puchary, z których wydobywają
się wonności i zapachy.
Światło coraz bardziej wzrasta. Staje się nie do zniesienia dla oka. W tym świetle, jakby
wchłonięta za rozżarzoną zasłoną, znika Dziewica... i ukazuje się Matka.
Tak. Kiedy moje oczy znów mogą znieść jasność światła, widzę Maryję ze Swym nowo
narodzonym Synem w ramionach. Małe, różowe i pulchniutkie Dzieciątko porusza się i macha
rączkami małymi jak pączki róży i nóżkami, które zmieściłyby się w jej kielichu. Kwili drżącym
głosem nowo narodzonego jagnięcia, otwierając buzię jak poziomka i ukazując drgający przy
różowawym podniebieniu języczek. Porusza główką tak jasną, że wygląda jakby była bez włosów. Tę
okrągłą główką Mama podtrzymuje w zagłębieniu jednej dłoni i patrzy na Swoje Dzieciątko i uwielbia
Je ze łzami i z uśmiechem. Pochyla się, żeby Je pocałować, ale nie w niewinną główkę, lecz w pierś,
gdzie jest maleńkie serduszko, które bije, bije dla nas... to serduszko, w którym pewnego dnia będzie
Rana... Mama już teraz opatruje tę ranę Swym nieskalanym pocałunkiem.
Zbudzony blaskiem wół podnosi się z rykiem i hałasem kopyt, a osiołek odwraca łeb i też
ryczy. Zwierzęta zbudziło światło, lecz wolę myśleć, że chcą powitać swego Stwórcę w imieniu swoim
i wszystkich zwierząt.
Także Józef – który pogrążył się w modlitwie tak intensywnej, że był oderwany od
wszystkiego, co go otaczało – otrząsa się i widzi, że dziwne światło prześwituje mu przez palce [dłoni,
w których ukrył twarz]. Odejmuje więc dłonie od twarzy, podnosi głowę, odwraca się. Stojący wół
zasłania Maryję, która woła:
«Chodź tu, Józefie!»
Józef zrywa się. Widząc [Dziecko] zatrzymuje się porażony szacunkiem i tam, gdzie stoi,
chce paść na kolana.
Maryja jednak nalega: «Podejdź, Józefie!»
Opiera lewą rękę na sianie, prawą zaś trzyma Dzieciątko, tuląc Je do serca. Wstaje i
podchodzi do wahającego się Józefa, który idzie onieśmielony. Pragnie podejść, lecz powstrzymuje go
lęk, żeby nie okazać braku szacunku. Małżonkowie spotykają się przy posłaniu, patrzą na siebie
płacząc ze szczęścia.
«Chodź – mówi Maryja. – Ofiarujemy Jezusa Ojcu.»
Józef klęka, Ona zaś, stojąc pomiędzy dwoma podpierającymi pułap słupami, unosi Swe
Dziecko w ramionach mówiąc:
«Oto jestem... W Jego Imieniu, o Boże, mówię Ci te słowa. Oto jestem, żeby pełnić Twoją
wolę. A wraz z Nim – Ja, Maryja, i Józef, Mój małżonek. Oto Twoi słudzy, Panie. Spraw, żebyśmy w
każdej godzinie i w każdym zdarzeniu pełnili Twoją wolę – dla Twojej chwały i z miłości do Ciebie.»
Potem Maryja schyla się i podaje Dzieciątko Józefowi, mówiąc:
«Weź, Józefie.»
«Ja? Mnie [Je dajesz]? O, nie! Nie jestem godzien!»
Józef jest wprost przerażony i sparaliżowany myślą, że ma dotknąć Boga. Maryja nalega
jednak z uśmiechem:
«Jesteś bardzo godny i nie ma godniejszego od ciebie. Dlatego właśnie ciebie wybrał
Najwyższy. Weź Go i potrzymaj, Józefie, Ja zaś poszukam ubranka.»
Józef, czerwony jak purpura, wyciąga ramiona i bierze to maleńkie ciałko krzyczące z zimna.
Kiedy ma Dziecię w swoich ramionach, nie upiera się już, żeby Je trzymać z szacunkiem z dala od
siebie. Tuli Jezusa do serca, wybuchając głośnym płaczem:
«O! Panie! Boże mój!»
Schyla się, żeby ucałować nóżki. Czuje, że są zziębnięte, więc siada na ziemi, tuli je do
siebie, zakrywa swą brązową szatą, stara się rękami osłonić przed zimnem nocy i ogrzać. Chciałby
przybliżyć się do ognia, lecz tam wieje od wejścia. Lepiej tu zostać. A jeszcze lepiej będzie wejść
między oba zwierzęta, które mogą osłonić przed przeciągiem i wydzielają ciepło. Idzie więc między
woła i osła, ustawia się tyłem do wejścia, pochyla nad Nowonarodzonym, żeby zrobić wnękę z własnej
piersi. Jej boczne ściany stanowi z jednej strony szara głowa z długimi uszami, a z drugiej – wielki
76
biały pysk, z parującymi chrapami i dobrymi wilgotnymi oczyma.
Maryja otworzyła już kuferek i wyciąga płótno oraz pieluszki. Podchodzi do ognia i ogrzewa
je. Idzie do Józefa i owija Dziecię w lekko ogrzane płótna. Główkę osłania własnym welonem.
«Gdzie Go teraz położymy?» – pyta.
Józef rozgląda się wokół siebie, zastanawia się...
«Poczekaj – mówi. – Odsuniemy zwierzęta i ich siano. Ściągniemy tamto siano i położymy je
tutaj, w [żłobie]. Jego wystający brzeg będzie osłoną od wiatru, a z siana zrobimy poduszkę. Wół
ogrzeje Dzieciątko swoim oddechem. Lepszy będzie wół, bo jest bardziej cierpliwy i spokojniejszy.»
Józef zabiera się do roboty, a Maryja kołysze Swe Maleństwo, tuląc Je do serca. Przybliża
policzek do główki Jezusa, żeby ją choć trochę ogrzać. Józef, nie szczędząc [gałęzi], podsyca ogień, by
płonął wysoko. Ogrzewa siano, susząc je po trochu. Potem wkłada je w zanadrze, żeby nie ostygło.
Gdy ma go już dosyć na posłanie dla Dzieciątka, idzie do żłobu i wyściela go jak kołyskę.
«Gotowe – mówi. – Teraz potrzeba tylko przykrycia, żeby siano nie kłuło i żeby Go okryć...»
«Weź Mój płaszcz.» – mówi Maryja.
«Będzie Ci zimno.»
«O, nie szkodzi! Derka jest zbyt szorstka! A płaszcz jest miękki i ciepły. Wcale nie jest Mi
zimno. Niech tylko On już nie cierpi!»
Józef bierze duży płaszcz Maryi, wykonany z delikatnej ciemnoniebieskiej wełny, i kładzie go
w żłobie złożony podwójnie w taki sposób, by jedna część zwisała poza wystającą krawędź żłobu.
Pierwsze łóżeczko Zbawiciela jest gotowe. Matka, stąpając pełnym wdzięku, delikatnym
krokiem, niesie Je i kładzie. Połą płaszcza zakrywa Dziecko. Otula też gołą, pogrążoną w sianie
główkę, oddzieloną od niego jedynie Jej delikatnym welonem. Odkryta pozostaje tylko twarzyczka,
wielkości ludzkiej pięści. Oboje, schyleni nad żłobem, patrzą szczęśliwi na pierwszy sen Dzieciątka.
Ciepło pieluszek i siana koi płacz i przynosi sen słodkiemu Jezusowi.

W dniu 19.11.2016 r. od godziny 10:00 do 14:00 w Krakowskich Łagiewnikach
odbyły się uroczystości związane z

JUBILEUSZOWYM AKTEM PRZYJĘCIA CHRYSTUSA ZA KRÓLA I PANA

Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata


Dziś 30.10.2016 r. powinna przypadać Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata. Jednak przez zmiany posoborowe (1969) Uroczystość ta została przeniesiona na przedostatnią Niedzielę listopada.

Jak współcześni kapłani odprawiają Najświętszą Ofiarę Eucharystyczną Mszy Świętej?

Niewłaściwa forma odprawiania Mszy Śwętej - plecami do Boga.

Dlaczego kapłani odprawiają Mszę Świętą plecami do Pana Boga? Kto im tak nakazał? Napewno nie Pan Bóg. Według mnie jest to postawa lekceważąca Boga. My wierni Kościoła Katolickiego otrzymujemy przez to mniej łask. Dlatego zachęcam wszystkich kapłanów do właściwej postawy podczas odprawiania Najświętszej Ofiary Eucharystycznej Mszy Świętej według rytu nadzwyczajnego po łacinie i przodem do Pana Jezusa - Trydencka Msza święta. więcej tutaj

Właściwa forma odprawiania Mszy Śwętej - przodem do Boga.

Teologiczna atrakcyjność Trydenckiej Mszy świętej

Alfons Kard. Stickler SDB

„THE LATIN MASS MAGAZINE”

[Wykład wygłoszony w Nowym Jorku w dn. 9 maja 1995 w czasie konferencji

zorganizowanej przez środowiska „Christi Fideles” i „Keep the Faith"]

Msza święta trydencka to ryt Mszy świętej, który został ustalony przez Papieża Piusa V na polecenie Soboru Trydenckiego i ogłoszony 5 grudnia 1570 r. Mszał Piusa V zawiera stary rzymski ryt Mszy, oczyszczony z różnych dodatków i zmian. Wprowadzając ten ryt jako obowiązujący, Papież zachował jako prawomocne inne ryty, mające przynajmniej 200 lat. Dlatego też bardziej poprawnym jest nazywanie tej Mszy liturgią Papieża Piusa V... więcej tutaj

Niestety, ale ustawa zakazująca całkowicie aborcję, została odrzucona przez Sejm. Biada i jeszcze raz biada. Bardzo mnie to przeraża, że nawet obecny rząd głosował za odrzuceniem. To jest nie do pomyślenia. Pani Krystyna Pawłowicz powiedziała, że to Episkopat Polski upoważnił PIS do odrzucenia ustawy czytaj. Biada!

08.10.2016


www.stopaborcji.pl


Dzięki Bogu ustawa antyaborcyjna przeszła w Sejmie do dalszych prac. Chwała Bogu Najwyższemu!
Serdecznie dziękuję za wasze wsparcie!
To jeszcze nie koniec. Trzeba walczyć dalej.


więcej tutaj



www.stopaborcji.pl


W dniu 23 września 2016 r. odbędzie się w Sejmie głosowanie w sprawie całkowitego zakazu aborcji.
Zachęcam do wzięcia udziału w akcji - "Zadzwoń do posła"
którą organizuje Fundacja Pro - prawo do życia.
Zadzwoń do posła i przekonaj go do głosowania przeciw aborcji!

więcej tutaj


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego